Pójdę na #CzarnyProtest

Słucham radia – aborcja, jadę tramwajem – aborcja, słowo „aborcja” wyskakuje mi z facebooka w co drugim wpisie. Niektóre mogę polecić, szczególnie te ze środowisk medycznych – damskie głosy jak i te męskie.

Sejm poparł ustawę o całkowitym zakazie aborcji. Dalsza praca nad nią, w perspektywie wprowadzenie w życie, oznacza odpowiedzialność karną każdej osoby, która spowoduje śmierć poczętego dziecka również dla matki.

Czyli „oto wygrali PiSowcy, konserwy i panowie w czarnych sukienkach”.

Może przestańmy używać sloganów i sztucznie dzielić, zrzucać winę jedni na drugich. Zrozummy, że nie dzielą nas poglądy polityczne czy religia. Konsekwencje zmiany obecnych przepisów są o wiele dalej idące niż „robienie skrobanki jako usługi zamiast prezerwatyw” czy „zmuszanie zgwałconej kobiety do urodzenia dziecka ze śmiertelną chorobą”.
Taka retoryka prowadzi donikąd.

Aborcja? Łatwizna!

Póki co w polskim prawie aborcja jest dozwolona w 3 przypadkach:

  • gdy ciąża zagraża zdrowiu lub życiu kobiety
  • w przypadku, gdy płód jest nieodwracalnie uszkodzony, upośledzony, schorowany w sposób uniemożliwający mu przeżycie poza łonem matki
  • gdy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego

Weźmy, więc pierwszy przypadek. Nie tak dawno cała Polska obserwowała walkę Agaty Mróz. Zdecydowała, wbrew lekarzom, że najpierw urodzi córeczkę, później przejdzie operację przeszczepu szpiku. Córkę urodziła zdrową, ale z białaczką przegrała.

Nie odbieram jej i innym kobietom heroizmu, ani ich nie krytykuję, że gdy umierają, to zostawiają dziecko bez matki. W moim odczuciu – żaden z tych wyborów nie jest lepszy, żaden nie jest łatwy.

Uważasz, że taki wybór jest moralnym obowiązkiem?
Jednak, czy jesteśmy gotowi trwać przy ukochanej osobie – żonie, siostrze, matce, w dniu, w którym padają słowa „wolę donosić ciążę, nawet jeśli ryzykuję swoim życiem”, bać się śmierci swojej lub bliskiej osoby, bać się czy nie zostaniemy ojcem, ciocią, babcią półsieroty. Nie każdy jest w stanie tak po prostu pożegnać się ze swoim życiem przed czasem.

„Jaka to matka, która zostawia osierocone dziecko? Jaki to heroizm”. Pragnęła tego dziecka, miała prawo wyboru, chciała mu dać to co najcenniejsze na świecie – życie. Zrobiła co mogła, by być dobrą matką i by być matką.

Jeszcze trudniej narzucić kobiecie donoszenie płodu, który nie ma szans przeżycia. Zwolennicy zakazu prezentują często krwawe zdjęcia z późnych zabiegów z 13 tyg ciąży. Zapominając zupełnie jak wyglądają poważne rozwojowe wady płodu, które dają narodzonym kilka godzin życia w bólu. Nie będę wrzucać zdjęć, ale każdy może wyszukać informacje o patologiach ciąży, czym jest akrania (bezczaszkowie), cyklopia (jednoocze), niedorozwój organów, płód arlekin.
Urodzenie dziecka z zaawansowaną wadą rozwojową jest osobistą decyzją matki. Historia zna matkę, która postanowiła donosić ciążę, by organy noworodka mogły pomóc innym matkom, ale jest to tragiczny wybór.

To tylko gwałt

Smutne są dalsze konsekwencje tej ustawy. Nowa ustawa nie zakazuje leczenia kobiety w ciąży. Jednak jej wydźwięk sprawi, że lekarze, będą się bać pomóc kobiecie w ciąży. W razie poronienia na skutek środków medycznych są współodpowiedzialni popełnienia przestępstwa. Brzmi absurdalnie? To rzeczywistość.

Kobieta po gwałcie będzie wolała zataić gwałt niż natychmiast zgłosić sprawę policji. Dlaczego? Jeżeli z gwałtu poczęłoby się dziecko to ona prewencyjnie będzie pod dodatkowym nadzorem. Będzie istniało przypuszczenie, że może spróbować dokonać nielegalnej aborcji. Znowu to kobieta będzie podejrzanym. Powstaje jeszcze większa nierówność na linii gwałciciel – ofiara. Ile osób jeszcze dorzuci swoje słynne „trzeba się było skromniej ubierać?”.

Nie ma takiej empatii, która pozwala zrozumieć emocje towarzyszące ofierze gwałtu – bólu fizycznego i psychicznego, strachu, a z tą świadomością trzeba dalej żyć. Psychika po gwałcie jest porozrywana. Jeśli trudno to sobie wyobrazić, warto sięgnąć po autobiografię Alice Sebold. „Szczęściara” – tak pisały gazety po brutalnym wykorzystaniu seksualny 18-letniej wtedy autorki. „Szczęściara, TYLKO ZGWAŁCIŁ, a mógł zabić”.

Samotna kobieta wychowująca dziecko nadal jest w naszym społeczeństwie piętnowana. Zwłaszcza bardzo młoda matka jest etykietowana w głowach: patologia. Jak będzie się bronić przed niesprawiedliwymi osądami 20-latka z 4letnim dzieckiem? Będzie musiała tłumaczyć każdej napotkanej i krzywopatrzącej osobie, że „nie puszczała się w liceum”, ale że została wykorzystana seksualnie. Chłopakowi, z którym zacznie się umawiać powinna na wstępie powiedzieć: „Mam dziecko z innym, ale to nie tak jak myślisz. Ja tylko zostałam zgwałcona”.

Mitem jest twierdzenie, że w trakcie gwałtu kobiety rzadziej zachodzą w ciążę.  Mówienie, że traumatyczne przeżycie jest barierą zapłodnienia nie ma podstaw naukowych. Szerszy kontekst i statystyki w zależności od regionu można znaleźć nawet na wikipedii.

Osoby z ruchu anty-choice często posługują się postacią Jana Pawła II, który oczywiście krytykował aborcję jako grzech. Zapominają jednak traktować jego naukę całościowo. Jan Paweł II w swoim liście („List do kobiet”, 10 lipca 1995 roku, IV międzynarodowa konferencja ONZ w Pekinie) podziwia kobiety, krytykuje agresję wobec nich, krytykuje grzech mężczyzn wobec kobiet, krytykuje gwałt i jednocześnie podkreśla, że aborcja w wyniku gwałtu nie jest winą kobiety. Jest grzechem, jeszcze większym grzechem mężczyzny, który skrzywdził kobietę. Co najważniejsze, w papież niczego nie nakazuje. Za to dziękuje kobietom walczącym o godność kobiet, walczącym z przemocą wobec kobiet. Jan Paweł II popierał wzmacnianie środków prawnych chroniących kobiety przed wykorzystaniem seksualnym. Dziękował za kobiety włączone w edukację.

Obecnie papież Franciszek podtrzymuje naukę dotyczącą aborcji. Wbrew pozorom (lub polskim mediom) nie rewolucjonizuje Kościoła, nie wprowadza nowej nauki. Z aborcji zawsze można się było wyspowiadać, co prawda nie u każdego księdza z ulicy (w Polsce mogli to zrobić biskupi, dziekani, wicedziekani, proboszczowie, księża spowiadający w katedrach oraz w okresie Wielkanocy inni księża). Teraz papież Franciszek udzielił wszystkim kapłanom władzy rozgrzeszania osób, które popełniły grzech aborcji (tak ten grzech dotyczy kobiet i mężczyzn, którzy do tego namawiali lub wręcz zmuszali).

Nie każda kobieta po gwałcie dokonuje aborcji. Aborcja to dodatkowe obciążenie psychiczne (jakby gwałt nie był wystarczającym przeżyciem). To decyzja czy zostawić dziecko, które jest tak samo moje, jak zwyrodnialca, czy mam na tyle siły psychicznej, by w przyszłości walczyć o siebie i dziecko, mimo presji społecznej. Do tego często dochodzi depresja i stany lękowe.

W Polsce nie ma etykietowania ludzi, o czym ja piszę. Dopiero co 12-latka urodziła dziecko z 29-letnim mężczyzną. To jakie komentarze padają pod adresem jej i jej rodziców?

Banalne wybory?

Wieszaki z szafy

„Dziewuchy, dziewuchom” czy „Ratujmy kobiety”, to inicjatywy, które stanęły w obronie kobiet. Ich symbolem stał się wieszak – ten zwyczajny metalowy drut i jego okrutne przeznaczenie: domowe wywołanie poronienia. Kobiety na skutek zakazu w sytuacji kryzysowej nie powstrzymają się od dokonania aborcji. Będą szukały innych rozwiązań, a to co się może się dla nich skończyć tragicznie. Bez opieki medycznej, w podziemiu aborcyjnym będą zagrażać swojemu zdrowiu i życiu. To nie są przypuszczenia, wystarczy prześledzić do czego doprowadził zakaz aborcji w Rumunii. Krwawiącym po nieudanym „zabiegu” kobietom nie udzielano pomocy, dopóki nie wydały tego, kto jest współwinny aborcji. Oficjalnie podaje się, że w tym czasie na skutek źle przeprowadzonych aborcji zmarło  ok. 10 tys. kobiet i są to statystyki prawdopodobnie zaniżone.

Kobiety wkładały do macicy wszystko, co było ostre. Wiadomo, robiły się rany, ale o to chodziło, żeby wywołać krwotok i żeby to się wreszcie wylało. Na wsi to się używało wrzeciona, drutów, szydełek, ale też korzenia chrzanu, łodyg jakichś roślin, dziurawca, lubczyku. Najlepszy był łopian, bo miał długą, twardą łodygę, stosowało się go do leczenia ran. Łopian działał odkażająco i był jak nóż. Idealny.

Nie chcę pisać o hipokryzji, nie chcę pisać, że prolifowcy, konserwy, katole pierwsi będą szukać nielegalnej aborcji, gdy to ich dotknie nieszczęście. To niepotrzebne dalsze szczucie jednych na drugich.

Jestem prolifowcem, jestem konserwą i katolem – chcę by każde dziecko było chciane. Jestem zwolenniczką wpierania matek, dawania nadziei, szansy i leczenia chorych dzieci. Jestem wśród tych pokazujących, że są okna życia, i że niemowlęta mają największą szansę na adopcję. Wśród tych, którzy mówią, że trzeba edukować społeczeństwo, piętnować gwałcicieli i akty agresji seksualnej. Mnie osobiście przekonuje to co o aborcji powiedział ks. Kaczkowski. Ale to mnie i osobiście.

Zdaję sobie sprawę, że wybór powinnen pozostać. Każdy człowiek ma rozum i wolną wolę.

„Aborcja powinna być legalna, bezpieczna i rzadka”, a nie zapewni tego żaden zakaz. Konieczna jest edukacja seksualna młodzieży oparta na faktach. Często nie zapewniają jej rodzice, zarzucając odpowiedzialność na szkołę. Szkoła natomiast posiada przestarzałe programy nauczania, nieprzystające do obecnej wiedzy naukowej lub nie wywiązuje się z tego obowiązku w ogóle. Kosciół tematu seksualności unika.

Nie jest to kwestia bycia katolikiem, wierzącym chrześcijaninem, praktykującym buddystą, muzułmaninem i ateistą. Żyjemy w państwie wolnym, każdy ma wybór i według swoich przekonań i tak go dokona.

Palestyna wspiera Czarny Protest
Wafaa Bardawil – thanks for your support ❤

W kontekście ustawy chciałam zostawić jeszcze jeden link – konsekwencją ustawy jest też zniesienie badań prenatalnych. Myślę, że nawet największy zwolennik ustawy Stop Aborcji, powinien uświadomić sobie, że to dzięki nim „leczymy wady, które lekarze na świecie uznają za wskazanie do aborcji„.