Cyclodynon na nieregularne cykle

Nie spodziewałam się, że jedną z najczęściej odwiedzanych podstron będzie ta, zawierająca rady na spóźniający się okres. Z jednej strony to dobrze, że wpis może pomóc rozwiać wątpliwości spod znaku „czy to ciąża?”, z drugiej jednak, pokazuje, że w tym temacie, wciąż potrzebna jest edukacja, dlatego dzisiaj naturalna metoda na nieregularny okres.

Pokonać niewyobrażalny ból

Nie będę twierdziła, że sama nie popełniłam w życiu żadnego błędu. Ba! Popełniłam ich mnóstwo. Jeśli myślicie, że 4 tabletki ibupromu na raz na bóle miesiączkowe to zdecydowanie za dużo? To zamieńcie to sobie na mefacit lub ketonal.

Uciekając od comiesięcznej ok. 5-6 godzinnej męczarni i konieczności pójścia do ginekologa, byłam gotowa oddać duszę (choć właściwie to ciało) farmaceutycznemu diabłu, byle ból się skończył. Ale się nie kończył… a właściwie z moim zdrowiem było coraz gorzej.

Zaczęło się od głupich problemów ze snem jeszcze pod koniec liceum, a które ciągną się do dziś. Potem klasycznie pożegnała się ze mną odporność (chorowanie po 3-4 tygodnie), a za nią potruchtały też moje cykle. Od gimnazjum, raczej równe, 30-dniowe, bezbolesne, stwierdziły nagle „sorry, nam też się już nie chce”. Coraz bardziej bolesne wyłączały mnie z życia na cały dzień. Nie byłam wstanie wstać z łóżka, o zmianie pozycji z embrionalnej z butelką ciepłej wody na brzuchu również nie było mowy. Nieważne co bym planowała, nie byłam w stanie jasno myśleć. Jedyne z czym walczyłam skutecznie, to niechęcią do ludzi. Starałam się przynajmniej zaciskać zęby i milczeć. W końcu, gdy po 22-dniowym cyklu nastąpił 38, zrobiłam to co należało czyli udałam się do lekarza.

Metody na nieregularne cykle

Na nieregularne okresy koleżanki podpowiadają często – hormony. Pokutuje opinia, że problem nieregularnych cykli rozwiązuje antykoncepcja. Jest w tym ziarno prawdy. Efektem ubocznym regularnego stosowania antykoncepcji hormonalnej bywa wyregulowanie cykli. Jednak bywa też ich rozregulowanie. Na początek lekarz nie poprze tej metody, ale jeśli jednak traficie do ginekologa, który na pierwszy ogień zaproponuje popularne tabletki hormonalne powinnyście kategorycznie odmówić. Pacjent prawo poprosić o skierowanie na badania lub udać się do innego lekarza. Ingerencja w gospodarkę hormonalną to nie gra w rosyjską ruletkę. Tabletki powinny być dobierane po wcześniejszym zbadaniu hormonów. Temat rzeka, ale nie na teraz. W skrócie: te najpopularniejsze wcale nie muszą być dobre dla was. Ponadto bardzo prawdopodobne, że wcale hormony nie są konieczne.
Jak wskazuje tytuł, mi lekarz poleciła mi przez 3 miesiące stosować Cyclodynon (lek bez recepty, znalazłam jego o połowę tańszy zamiennik!).

Cyclodynon 

Na opakowaniu można przeczytać, że jest to lek, którego celem jest łagodzie zespołu napięcia przedmiesiączkowego czyli nieszczęsnego PMS. To naprawdę żaden nasz kobiecy wymysł – PMS został już zaklasyfikowany jako schorzenie przewlekłe i zapewne ma tyle objawów co chorujących. Większość kobiet wskaże uczucie ciężkości, silne bóle różnego rodzaju – od głowy po kończyny, wzrost wagi przed okresem. A mężczyźni i tak zwrócą uwagę tylko na rozdrażnienie partnerek- phi!
Ulotka: http://www.bionorica.pl/produkty/cyclodynon_ulotka_dla_pacjenta.pdf
Skład: 1 tabletka powlekana zawiera 40 mg suchego wyciągu etanolowego z owoców niepokalanka mnisiego.

Niepokalanek mnisi

Jak widać jest to lek niehormonalny, ziołowy. Vitex agnus castus czyli Niepokalanek mnisi (pieprzowy) to roślina obszaru basenu morza śródziemnego znana medycynie od czasów antycznej Grecji. Prawdopodobnie już wtedy stosowano ją do leczenia kobiecych dolegliwości (pms i menopauzy), wyregulowywania cykli czy zwiększenia szans na potomstwo. Głównym jej działaniem jest blokowanie wydzielania prolaktyny poprzez wiązanie z receptorami dopaminowymi przysadki mózgowej. Skuteczność tej niepozornej roślinki potwierdzana jest i dziś (tutaj artykuł z bazy Pubmed).
Dawkowanie: W opakowaniu znajdziemy 30 małych, białych tabletek bez recepty – dawkowanych po 1 na każdy dzień. Jest to wygodne rozwiązanie. Przyjmowanie leku można rozpocząć w dowolnym dniu, jednak ja zaczęłam przyjmować je z pierwszym dniem nowego cyklu, co rano, by uzyskać +/- 3 pełne cykle (w moim wypadku niepełne) stosowania. Jestem ponad pół roku po zakończeniu kuracji.
Cena i zamiennik: 40zł w aptece, ale internetowo nawet o 10zł taniej! Tańszym, ale bardzo popularnym lekiem jest Castagnus (zamiennik Cyklodynonu zawiera 45mg wyciągu i kosztuje ok. 20zł) – niestety usłyszałam o nim dopiero po zakończeniu kuracji. Szkoda, bo różnica 60zł na 3 miesiącach wydaje się całkiem spora.
Moja opinia: Cyclodynon ma dobre opinie wśród moich znajomych, w moim wypadku swoje zadanie spełnił. Cykle wyraźnie się unormowały. Nie od razu – pierwsze 2 były dłuższe (35 dniowe), obecnie utrzymują się 31, a nieregularności jeśli występują ograniczają się do 1-2 dni. Nie spodziewałam się, że bóle całkowicie ustąpią. Miałam rację, „te dni” nadal mam bardzo bolesne, jednak w połączeniu z przypisanym przez ginekolog mefacitem – znośne. Jeśli chodzi o skutki uboczne nie odczułam żadnych. Gdybym jednak miała ponownie zalecenia w tym kierunku, na pewno sięgnęłabym po tańszy zamiennik.

Czekam na wasze opinie, inne doświadczenia, a jeśli dopiero szukasz informacji – pytania w komentarzach. Możesz też zostawić like, jako po prostu znak, że wpis się podobał.