Nieodebrana wysyłka za pobraniem – jak z tym walczyć?

Skutki nieodebranej paczki pobraniowej są nieprzyjemne, trzeba płacić podwójnie – otrzymać nieodebrane nadanie i ponieść koszt zwrotu. Dziś odpowiem na pytanie jak się bronić, gdy klient wystawił nas do wiatru.

Płac(z)ę z allegro

To było trzy lata temu. Dziewczyna wygrała u mnie aukcję, miała zapłacić, przy czym mailowo nalegała bym wysłała paczkę za pobraniem. Nigdy wcześniej tego nie robiłam, jednak zgodziłam się pójść jej na rękę. Na poczcie dowiedziałam z czym to się je, paczkę nadałam i … jakie było moje zdziwienie, gdy w ciągu tego samego miesiąca paczka do mnie wróciła. Nie dość, że wróciła, to musiałam zapłacić za koszt tej podróży w dwie strony. Po mailowej wymianie zdań z klientką, dowiedziałam się, że przeprasza, ale jej adres w serwisie był nieaktualny. Miesiąc wcześniej się przeprowadziła, uwiła gniazdko z miłością swojego życia (a co mnie to obchodzi?), nie pamiętała zmienić adresu na nowy i przez to pod starym listonosz pocałował klamkę. Zażądałam od niej pieniędzy za nadaną już przesyłkę i jej zwrot. Nie zgodziła się. Jako alternatywne rozwiązanie zaproponowała bym ponownie nadała paczkę za pobraniem, ale na inny adres. Oczywiście ona pokryłaby tylko koszt nowej wysyłki i kwotę z aukcji. Bezczelny babsztyl na moją pełną oburzenia odpowiedź stwierdził tylko, że to mi powinno zależeć na sprzedaży, bo bez nadania i tak nie dostanę od niej kasy.
 
Czy zgłosiłam sprawę do allegro?
Oczywiście, ale ich odpowiedź to klasyczne: bardzo nam przykro za zaistniałą sytuację, wysłaliśmy kontrahentce ostrzeżenie…blablabla. Dziewczyna skończyła z komentarzem negatywnym ode mnie, na który odpowiedziała, również negatywem, że to ja nie nadałam jej paczki i żądam jeszcze dodatkowych pieniędzy. Ten komentarz z kolei usunęło na moją prośbę allegro i zwróciło mi prowizję. Straconych ponad 20zł na głupią przesyłkę za pobraniem nie zwrócił mi nikt.

Mądry Polak po szkodzie

Powiedzenie do bólu prawdziwe. Dziś wiem, że nie odpuściłabym dziewczynie tak łatwo.
Żeby zabezpieczyć się przed przykrym przypadkiem w małych sklepach internetowych, ogłoszeniach na allegro, olx, szafie, vinted i innych portalach sprzedawcy od razu zaznaczają, że nie wysyłają za pobraniem. Czy jest jakiś inny sposób? Co zrobić gdy już się zostało w ten sposób potraktowanym?
Wbrew pozorom jest na to skuteczny sposób. Co więcej nawet nie trzeba biegać po sądach. Przeczytałam go (niestety już po czasie) na nieistniejącym dzisiaj blogu aukcjonera. Artykuł był z tego co pamiętam skierowany do firm, ale po ponownej analizie problemu, metody na odzyskanie pieniędzy osoby prywatnej są analogiczne.

Nieodebrana paczka za pobraniem – co robić?

Zapobiegać. Dlatego każdą prośbę pobrania miejmy na piśmie (wystarczy e-mail). Jeżeli ktoś dzwoni z prośbą o wysyłkę pobraniową, to poproś o jego maila lub żeby to on wysłał w tej sprawie maila do Ciebie. Jest to ważne, aby później mieć na piśmie potwierdzenie.
Wszystko dogadane, to wysyłamy!
Po drugie po ok. tygodniu, jeśli kwota pobrania nie wpłynęła na nasze konto, wchodzimy na stronę śledzenia przesyłki poczty polskiej i patrzymy, jaki ma status. Mała uwaga: nie należy bezgranicznie wierzyć we wszystko, co tam jest napisane. Bywa, że dane trackingu są wprowadzane do systemu z opóźnieniem. Następnie wykonujemy telefon do kupującego czy odebrał paczkę. Jeśli tak, to pozostaje nam już tylko cierpliwie czekać na przelew. Jeżeli nie, to warto go poinformować, iż listonosz zapewne nie zostawił awizo i paczka już czeka na poczcie.

Paczka wraca. Co teraz?

Pomimo naszych starań, paczka wraca. Przykre, ale prawdziwe. W takim wypadku następnym krokiem jest mail do klienta (nie dzwonimy, bo rozmowa nie daje nam żadnego materiału dowodowego).
Co piszemy w mailu? 
Piszemy maila z informacja, iż zamówienie do nas wróciło. W związku z tym, my jako osoba prywatna lub nasza firma poniosła koszty z związane z wysyłką na kwotę ……. (wartość wysyłki oraz jej koszt). Wobec powyższego prosimy o uregulowanie należności za nieodebraną przesyłkę do dnia ……. (tu dajemy 3-5 dni, nie więcej!), a  brak wpłaty spowoduje przykre konsekwencje, a tego chcielibyśmy uniknąć.

Mam nadzieję, że taki mail wystarczy, a klient w odpowiedzi przeprosi.

Gdyby nie wystarczył, po 5 dniach wysyłamy drugiego maila o podobnej treści, z dodatkową informacją zamierzamy zrobić, czyli wystąpić na drogę sądową. Możecie podać link do tego posta, w większości przypadków po przeczytaniu całego artykułu kupujący zobaczy konsekwencje i ureguluje należności.

Jak nie zapłaci po mailach – to co dalej?

Jak nie zapłaci – to niestety, piszemy do takiego delikwenta pismo listem poleconym za potwierdzeniem odbioru o takiej  mniej więcej treści:

Miejscowość, data

Anna Przykładowa
ul. Warszawska 1
00-000 Warszawa

Jan Pospolity
ul. Poznańska 2
00-000 Poznań
Ostateczne przedsądowe wezwanie do zapłaty
 
Działając w imieniu własnym, wzywam Pana do zapłaty kwoty x (słownie: x zł, y gr ) złotych wraz z ustawowymi odsetkami od dnia wymagalności do dnia zapłaty.
Powyższa należność przysługuje mi z tytułu nieodebrania przesyłki pobraniowej będącej realizacją zamówienia złożonego na Nazwa Serwisu / Twoja Strona dnia x. Sposób płatności został określony w wiadomości mailowej / wybrany za pomocą serwisu / telefonicznie itp. o treści:

tu wklejamy treść maila

Na kwotę wezwania składają się:

  • poniesiony koszt wysyłki określony w aukcji (x zł)
  • poniesiony koszt zwrotu niepodjętej w terminie przesyłki do nadawcy (x zł)
  • koszt wysłania niniejszego wezwania do zapłaty (x zł)

Wpłaty należy dokonać w terminie 7 dni na mój rachunek bankowy o numerze:
xx xxxx xxxx xxxx xxxx xxxx xxxx.

Brak spłaty wyżej określonej należności w wyznaczonym terminie spowoduje skierowanie sprawy na drogę postępowania sądowego, a następnie egzekucyjnego, co znacznie zwiększy dochodzoną należność (koszty sądowe i egzekucyjne, koszty zastępstwa procesowego pełnomocnika).
Miejscowość, data
Podpis                  
 

Jak kupujący odbierze wezwanie, my jako nadawca, otrzymamy do domu potwierdzenie odbioru przesyłki wraz z datą odebrania. Jeśli nie – to też nie jest problem, bo tutaj działa zasada domniemania doręczenia, czyli zakłada się, że przy odrobinie dobrej woli – kupujący mógł to wezwanie odebrać.

Po takim piśmie jest jednak bardzo prawdopodobne, że klient przypomni sobie, iż to jego zachowanie było dziecinne i nieodpowiedzialne.

A co jeżeli dalej nie zapłaci?
Dość proste, jeśli nie zapłaci – to cała impreza może go kosztować bardzo dużo, bo klient będzie musiał zapłacić również koszty rozprawy. O tym poniżej.

Składamy pozew do sądu przez Internet.

„Zasadą jest wnoszenie pozwu do sądu, w okręgu którego mieszka pozwany. Jeśli pozwanym jest osoba prawna lub jednostka organizacyjna nie posiadająca osobowości prawnej, właściwy jest sąd miejsca jej siedziby.” (na podstawie artykułu „Który sąd będzie właściwy do rozpoznania mojej sprawy?”)
 
Powyższą zasadą nie trzeba się kierować, gdy chcemy złożyć podanie online. Na stronie każdego sądu znajdziemy przekierowanie do strony e-sad.gov.pl. Niech was nie zmyli nagłówek – strona ta jest wspólna dla wszystkich spraw z całej Polski. 
Osobiście jeszcze nie składałam wniosku, ale według informacji wygrzebanych na forach, jest to bardzo proste i intuicyjne. Na stronie zakłada się konto, później ściąga klucz certyfikacji i już można wysyłać pozew. Oczywiście jest instrukcja, jak i co napisać. Koszt złożenia takiego pozwu to 30zł (płatność kartą lub systemem płatności).

Czekamy na wyrok
Zazwyczaj czeka się ok. 2 miesięcy. Powiadomienie nie przychodzi na maila, wyrok jest dostępny po zalogowaniu w aktach sprawy. To jeszcze niestety nie koniec. Wyrok jest wysyłany do dłużnika listownie, a ten może wyrok odebrać, wtedy sąd otrzymuje potwierdzenie odbioru z datą. Bardziej prawdopodobne jest jednak, że go nie odbierze i przesyłka z wyrokiem po ustawowym terminie oczekiwania na poczcie odbiorcy wróci do sądu. Tu też obowiązuje zasada domniemania dostarczenia, więc nieodebranie listu nie chroni dłużnika przed wykonaniem wyroku.
 
Czekamy na klauzulę wykonalności
Po ok 1,5 miesiąca wydawana jest klauzula wykonalności wyroku. Mając wyrok sądu i klauzulę, możemy udać się do komornika i z jego pomocą dochodzić swoich należności. Wartość kosztów oscyluje już wtedy w okolicach 300 zł. Dłużnik zwraca nam dług opłacając przy okazji sąd i komornika. Komornik oprócz tego, że ma narzędzia prawne po swojej stronie np. zajęcie części wypłaty klienta w miejscu pracy, to narobi mu wstydu w miejscu zamieszkania, co znacznie pomaga w przypomnieniu sobie o odpowiedzialności za swoje czyny.
Nie uważam, by konsekwencje były adekwatne, do często groszowych spraw aukcji na allegro, ale faktem jest, że właśnie do takich metod trzeba się posunąć, by kogoś nauczyć uczciowści.
Powyższe porady były oparte o forum prawne.